Slewfoot. Opowieść o wiedźmie- Brom
Kolonialna Nowa Anglia, rok 1666. W głębi mrocznych lasów Connecticut budzi się pradawny duch — dla dzikich mieszkańców znany jako Ojciec, dla osadników zaś jedynie jako Slewfoot — demon, diabeł.
Abitha, młoda wdowa wykluczona z pobożnej purytańskiej społeczności, stoi samotna na krawędzi świata, którego nie rozumie. Jego dzika moc staje się dla niej jedyną nadzieją na przetrwanie.
Rozpoczyna się nieuchronna walka między pogaństwem a puritanizmem — konflikt, który może zmieść całą wioskę, pozostawiając po sobie jedynie popiół i krew.
Nie bój się diabła, którego znasz. Bój się tego, który zna ciebie.
Zanurzcie się ze mną w świat magii i zabobonów a zwłaszcza fanatycznej religijności.
W świecie gdzie kobiety traktowane są jak bezwartościowe stworzenia, pozbawione praw i jakiejkolwiek możliwości życia bez mężczyzny pojawia się ona, sprzedana przez ojca i pozbawiona nadzieji zostaje wysłana do męża do purytańskiej wioski.
Abitha butna, pełna emocji i temperamentu zostaje żoną starszego od siebie Edwarda, ma szczęście bo nie trafiła najgorzej, niestety przez swój niewyparzony język i chęć postawienia na swoim często popada w niełaskę.
Mimo iż Abitha jest silną i samodzielną kobietą czasy w jakich przyszło jej żyć są niebezpieczne a każde krzywe spojrzenie, każdy objaw nieposłuszeństwa czy choćby każdy zerwany kwiat, którego inni nie znają może być oznaką konszachtów z diabłem.
Ależ to był kawał genialnej literatury.
Brom pokazuje życie w zamkniętej purytańskiej osadzie, w której złamanie nawet najmniejszej zasady może doprowadzić do zakucia w dyby lub chłosta, każdy mieszkaniec ze strachu robi to co nakazane i tylko Abitha ma odwagę walczyć z tymi zabobonnymi głupotami, próbując pomagać innym ziołami i amuletami.
Autor już od pierwszych stron przedstawia system panujący w osadzie, to jaką władzę nad kobietami mają mężczyźni i jak to wykorzystują.
Książka nie jest typową historią o wiedźmie jest to opowieść sięgająca o wiele głębiej.
Jest to opowieść o szukaniu siebie nie tylko przez Abithę ale również przez Samsona, który przez większość książki próbuje odkryć kim tak naprawdę jest i jakie jest jego powołanie.
Przez to bardzo zbliża się do Abithy i razem szukają odpowiedzi na dręczące ich pytania.
Przez całą książkę autor prowadzi mroczną grę ukazując nam walkę dobra ze złem ale co tak naprawdę okaże się dobrem a co złem to będziecie musieli ocenić sami, ja swoje zdanie już mam i zdecydowanie mogę powiedzieć, że w tej książce nic nie jest takie jakie mogłoby się wydawać.
Cieszę się, że miałam możliwość przeczytania tej intrygującej i nieprzewidywalnej i pełnej emocji pozycji.
Dzięki takim książkom czuję, że czytanie i odkrywanie tajemnic to zdecydowanie przygoda, której nigdy nie porzucę.
Jest to pozycja, która swoją wyjątkowością ma możliwość na długo zapisać się w pamięci czytelnika poruszając jego najczulsze struny.







Dobrze, że ta historia sięga nieco głębiej. Będę miała ją na uwadze.
OdpowiedzUsuńJa akurat nie lubię tego typu powieści, ale wiem, komu mogłaby się ona spodobać :)
OdpowiedzUsuń